Polcaster June 2, 2006
Posted by Jacek in software.2 comments
Kolega Martin z Masy Krytycznej popełnił Polcastera – nowy, polski program do słuchania i ściągania podcastów. Dla użytkowników Windowsa.
Polskie Radio podcastuje! May 28, 2006
Posted by Jacek in duperel, software.add a comment
Polskie radio w końcu ruszyło z podcastami! Dla polskich podcasterów dużo to może znaczyć, ponieważ w końcu większy gracz, i to nie byle kto, zwrócił między innymi na nas światła. Tylko poczekać i zobaczyć jak podcasty będą wyskakiwać jak grzyby po deszczu. Sobie i Wam życzę, żeby to były jedynie wartościowe produkcje. Póki co swój podcast musi odczekać burzę sesyjną.
Jeśli nadal nie kminisz jak rozgryźć podcasty, ściągnij sobie iTunes lub Juice, wejdź na ipodder.org i zacznij słuchać! Oba programy są darmowe, tak samo jak podcasty.
Smack my bitch up! May 25, 2006
Posted by Jacek in japko, software, technologie.add a comment
Na tym filmie można zobaczyć jak miło ktoś wykorzystał czujnik ruchu w nowych laptopach Apple’a (chyba da się coś podobnego zrobić w PowerBookach ostatniej generacji). Poprzez “trzaskanie” lapsa można zmieniać… hmm… no właśnie – odkąd OS X obsługuje wiele pulpitów? No nic – tak to wygląda.
Ostatnio widziałem również podobne wykoszystanie czujnika ruchu np do gry w Neverballa bez użycia myszki i klawiatury, a tylko przy pomocy ruchów laptopem. Miłe.
dni blaszaka pod moim biurkiem są policzone April 8, 2006
Posted by Jacek in japko, software.add a comment
Pisałem już tutaj o fakcie, że użyszkodnik o kryptonimie narf odnalazł Macowy Święty Grall – jedni chieliby, by nigdy nie został znaleziony, inni [w tym ja] poczuli ulgę. Dużo makowych fanatyków zapewne zgrzyta zębami jak to czyta, ale wyobraźcie sobie sytuację, w której szare, rozprute pudło stoi pod moim stołem i w chwili obecnej służy mi jako podnóżek. Kiedy nie służy mi jako podnóżek używam go do dosłownie dwóch programów – AutoCAD oraz soft do obsługi skanera. Imponujące zastosowanie komputera.
Niestety, tak się przywiązałem do mojego iBooka, że w momencie, kiedy Apple oficjalnie ogłosił włączenie BootCampa do Leoparda (kolejnej odsłony OS X) po prostu skakałem z radości. Od tej pory będzie możliwe odpalenie Windowsa na Macu! Czy jest to profanacja, czy nie, to jeśli mam być szczery – mnie to grzeje. Stąd już chyba niewielki krok, by uruchamiać soft windowsowy bez uruchamiania osobnego środowiska.
Nasuwa się tutaj masa… MASA wątków, na temat których można by było się rozwodzić. Czy narf był motorem napędowym tego wszystkiego? Czy Apple pracował już nad tym wcześniej? Czemu w ogóle Apple zdecydował się udostępnić informacje o BootCampie – czy domeną tej firmy nie jest tajenie wszystkiego do dnia premiery? Czy i jak zacznie się zmieniać rynek PC/Mac? Czy jest to krok naprzód? Jeśli tak, to czy przed Apple nie znajduje się olbrzymia przepaść?
Być może to jest początek końca? W końcu ktoś gdzieś już napisał, że jeden ze scenariuszy przedstawia się tak, że Maki staną się mało rentowne i Apple skupi swe siły na gałęzi iPod/iTMS zostawiając produkcję sprzętu innym. Kto wie, kto wie…
Chyba nadchodzi trzecia fala Apple’a.
Sketchup przejęty March 14, 2006
Posted by Jacek in software.add a comment
Google przejęło Sketchupa. Oby tylko to na lepsze wyszło.
Wirtualna perkusja March 14, 2006
Posted by Jacek in japko, software.1 comment so far
Moim osobistym problemem przy tworzeniu muzyki w Grage Bandzie (i co byście nie mówili – jak dla mnie to jest genialny program) jest fakt, że stworzenie sensownego podkładu rytmicznego na perkusji jest dość wymagające.
Dziś zapoznaję się z Archibaldem i raptem po kilkunastu minutach zabawy jestem oświecony w tej dziedzinie
Nigdy nie bawiłem się tego typu softem, ale to mnie urzekło. Możliwość ustawiania skali natężenia w jakiej może nastąpić uderzenie i jego prawdopodobieństwa mnie urzekła. Oczywiście Archie ma zapewne multum innych świetnych opcji, które mam zamiar zaraz obadać. Polecam wszystkim, którzy interesują się tworzeniem muzyki na Macintoshach.
melancholia March 13, 2006
Posted by Jacek in gry, japko, software.add a comment
Dziś mam wieczór melancholii. Ściągnąłem DOSBoxa i kilka gier. I do tego Nestopię. Miłej zabawy przy starych grach na nowym Macu :]
kalendarze i pocztówki March 12, 2006
Posted by Jacek in japko, software.add a comment
To, co kocham w OS X oraz podstawowych programach Apple’a (chodzi mi głównie o iLife), to fakt, że ciągle się czuję, jakbym coś odkrywał. Nie dlatego,że jest to ukryte, ale dlatego, że mam to ciągle przed oczami i jakoś nie zwracam na to uwagi. Dzisiejszą opcją jaką “odkryłem” są kalendarze i kartki pocztowe/zaproszenia/itp.
Byłem oczywiście świadom, że coś takiego istnieje, jednak jakoś nie kręciło mnie to. Dziś z ciekawości utworzyłem na szybciora kalendarz, który znajduje się tutaj. Jak mówię – jest to tylko szybki przykład, bez dokładnego kadrowania, ustawiania zdjęć i ogólnej z tym związanej zabawy. Ktoś może powiedzieć – ok, ale jak chcę, to w takim Gimpie czy Photoshopie też coś takiego zrobię. Jasne – ale nie będzie to tak łatwe jak wybranie wzorca i wrzucenie zdjęć. Z iPhoto (bo w tym programie można takie cuda zrobić) taka robote zajmie mi najmniej 15 minut, a w Gimpie? No cóż… nawet nie chcę o tym myśleć.
Mimochodem można wspomnieć o możliwości importowania zdarzeń (m.in. dat urodzin) z iCala, co dla takiego zapominalskiego jak ja jest świetną sprawą.
Kiedyś mi się zdawało, że dla nas, Polaków, opcja “kalendarza” nie ma większego sensu, bo kupienie go online będzie dość drogie (około 17 euro za kalendarz 8×10″ czyli jakieś 20×25cm po około 70 zł). Jasne, dostajemy go elegancko wykonany i na pięknym papierze, ale musimy jeszcze dopłacić koszta przesyłki, czyli pewnie jakieś dodatkowe 20 zł.
Wydrukowanie w pełnym kolorze kartki A3 na zwykłym papierze może nas kosztować 4-5 zł w punkcie reprograficznym. Dorzućmy do tego półtora złotego za papier dobrej jakości. Czyli tańszym kosztem strona ze zdjęciami wyniesie nas 5,5-6,5 zł. Zaokrąglmy do 7 zł (pójdzie w jakość
. Pomnóżmy przez 12, daje nam to 84 zł za same kolorowe strony. Teraz czarnobiałe strony (z tekstem kalendarza) – 1,5+1-2 zł za stronę. Zaokrąglmy, czyli daje nam 3,5 zł x 12 = 42 zł. Do tego jakieś bindowanie – nie wiem ile kosztują takie fikuśne kółka, ale zwykły, czarny bind kosztuje około 3-5 zł za coś takiego. Daje nam to razem 110 zł za kalendarz DWA RAZY większy. Czyli mniej więcej za to, co można kupić online płacimy 50-60 zł, czyli jakieś 30-40 zł jesteśmy do przodu. Przy czym Apple oferuje kalendarze tylko jednej wielkości, a my, jeśli się uprzeć, możemy wydrukować większe (choć nie jestem pewien czy export do pdfa na to pozwala, czy przypadkiem nie jest domyślne A4).
Nie jest to może nadal tania sprawa, jednak z pewnością jest to pomysł na wyjątkowy i bardzo rzadko spotykany prezent dla kogoś – mi się pomysł bardzo podoba i zamierzam użyć go przy najbliżej nadającej się okazji. W sumie zupełnie pominąłem fakt, że ktoś może mieć w domu kolorową drukarkę
Ja co prawda takowej nie posiadam, jednak czarnobiałe kalendarze też mają w sobie coś ciekawego…
Inną opcją jest tworzenie pocztówek/zaproszeń. Nie omieszkam użyć przy organizowaniu nadchodzącej imprezy urodzinowej :] Do tego jest opcja tworzenia albumów ze zdjęciami, ale to już ździebko mniej obchodzi.
Tak więc po raz kolejny cieszę się, że jestem użytkownikiem OS X i tego Wam też życzę :]
iPhoto ‘06 March 12, 2006
Posted by Jacek in japko, software.add a comment
Nowy iPhoto właściwie nie jest żadną rewolucją. Apple mógł wprowadzić więcej nowości, jednak na próżno szukać tutaj czegoś, co nas naprawdę zadziwi. Można powiedzieć, że edycja zdjęć w trybie pełnoekranowym jest ciekawa (bo jest:), jednak według mnie ta opcja powinna już istnieć dawno temu (choć opcja porównywania zdjęć jest przydatna).
Nadal nie ma funkcji tworzenia “prywatnych” albumów, co mnie niesamowicie irytuje w iPhoto. Nieraz się zdarza, że przy kimś importuję zdjęcia (np. z czyjegoś aparatu, bo fotki dotyczą wspólnego projektu) albo po prostu otwieram iPhoto i domyślnie pokazuje się cała biblioteka (przy czym mogę zaznaczyć, by pokazywał się jej koniec albo początek, ale to nie jest rozwiązanie). Jest to czasami dość niekomfortowa sytuacja, bowiem jak każdy i ja mam zdjęcia, które wolałbym zachować dla siebie – choćby dlatego, że są wyjątkowo głupie i żal kasować ich
A wyobraźcie sobie sytuację jak ostatnio musiałem prowadzącemu pokazać zdjęcia z projektu, a tutaj na wstępie pokazuje się przednia biba… Porażka. Nie wiem czy opcja była w poprzednich wersjach, ale teraz można wyłączać roczniki zdjęć, przez co nie pokazują się w bibliotece. Służy to zapewne zaoszczędzeniu pamięci komputera i niby jest jakimś sposobem by ukryć niektóre fotki, ale wtedy należałoby zmienić datę zdjęć, co jak dla mnie nie ma żadnego sensu.
Mamy nowy dinks, który wyświetla nam miesiąc i rok, w którym zdjęcia zostały zrobione podczas przewijania miniaturek. Mamy też kilka efektów, którymi można się pobawić na zdjęciach i jeśli mam być szczery, bardzo mi one pasują. Tutaj jest przykład szybkiego “zefekcenia”.
Mam dziwne wrażenie, że Apple wstrzymuje się do momentu wydania kolejnej wersji OS X, która zapewne będzie odpowiedzią na Windows Vista. Choć znając Microsoft może się zdażyć, że Steve Jobbs straci cierpliwość i wyda system nie czekając na Vistę. :]
